Moim dzielnym asystentem był Maksymilian Wierzchoń (kucharz, który 10 lat asystował mojemu Ojcu podczas pokazów).
Przygotowaliśmy tabbouleh, babaganoush, hummus i cymes - całe menu bez mięsa (jakiegokolwiek). Pokaz trwał tylko godzinę, więc sprężaliśmy się (ja w dużej mierze mówiłem ale już tak mam - gdy gotuję, mogę o tym opowiadać godzinami!).
Pomimo średniej pogody (cały ranek lało jak z cebra, gdy zaczęliśmy gotować zaczęło się powoli wypogadzać. To był dobry znak!) goście dopisali! Zadawali dużo ciekawych pytań, a potem smakowali przygotowane potrawy.
Dziękuję Wam wszystkim, którzy przyszliście. Dziękuję także organizatorom za to, że miałem okazję brać udział w tym zacnym wydarzeniu. Do zobaczenia, mam nadzieję, wkrótce!!!
